Dom, który wygrał z wielką wodą
Kiedy we wrześniu 2024 roku fala powodzi przechodziła przez powiat głubczycki zostawiła po sobie nie tylko błoto i zniszczenia, ale przede wszystkim lęk o przyszłość dzieci z Domu Dziecka w Krasnym Polu.
W dniu 30 marca 2026r., po półtora roku walki, niepewności i tytanicznej pracy, budynek przy Krasnym Polu znów otworzył swoje drzwi. To nie jest zwykłe przecięcie wstęgi – to powrót do bezpiecznej przystani. Poniedziałkowe południe przed budynkiem Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Krasnym Polu zebrało się wielu gości – Magdalena Roguska Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Monika Jurek - Wojewoda Opolski, Robert Węgrzyn - Członek Zarządu Województwa Opolskiego, Agnieszka Gola i Piotr Jabłoński - Członkowie Zarządu Fundacji TVP.
Jednak najważniejsi byli oni: dzieci, które w końcu mogły otrzymać odpowiedź na pytanie: „kiedy wrócimy do siebie?”.
Powódź z 2024 roku nie oszczędziła placówki. Woda zniszczyła kotłownię, łazienki i piętro budynku, zmuszając wychowanków do zamieszkania w tymczasowych ośrodkach. Przez wiele miesięcy domem dla tych dzieci były pokoje gościnne i obce ściany. Droga do dzisiejszego święta była długa, ale pokazała niesamowitą siłę ludzkiej solidarności.
Kluczowe wsparcie zapewniła Fundacja TVP, która dzięki hojności widzów i darczyńców z całego kraju przekazała fundusze na kompleksowy remont. Jak podkreślają opiekunowie, każda wysłana wiadomość SMS, każda złotówka wpłacona na konto fundacji, stała się cegiełką budującą poczucie bezpieczeństwa tych młodych ludzi, których los już wcześniej nie oszczędzał.
To, co zobaczyliśmy podczas uroczystego otwarcia, to nie tylko odmalowane ściany. To nowoczesna, ciepła przestrzeń, która ma leczyć rany zadane przez żywioł. Dzięki wsparciu w wysokości 2 milionów złotych, udało się nie tylko odtworzyć to, co zabrała woda, ale stworzyć standard, o jakim wcześniej można było tylko marzyć. Nowe łazienki, nowoczesna kotłownia, która ma przetrwać kolejne próby czasu oraz odnowione pokoje – wszystko to pachnie świeżością i spokojem. Dzieci z niekrytą radością zaglądały w każdy kąt, sprawdzając, czy ich ulubione miejsca wyglądają tak, jak zapamiętały, a może nawet lepiej.
Podczas uroczystości w oczach wielu osób widać było wzruszenie. Dom dziecka to nie mury, to ludzie, ale te mury dają nam fundament, by ci młodzi ludzie mogli czuć się u siebie.
Historia odbudowy w Krasnym Polu to dowód na to, że po największej burzy zawsze wychodzi słońce, jeśli tylko potrafimy podać sobie ręce. Dziś w oknach placówki znów palą się światła, a z ogrodu dobiega gwar rozmów. Po wielu miesiącach dzieci będą mogły wreszcie zasnąć z tą jedną, najważniejszą świadomością: „Jesteśmy w domu. Jesteśmy bezpieczni”.
