śp. Jan Łata
Z wielkim smutkiem oraz w poczuciu głębokiej straty przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Łaty, wieloletniego Dyrektora Zespołu Szkół Mechanicznych w Głubczycach (2007-2025).
Dyrektor Jan Łata na zawsze pozostanie w pamięci wielu pokoleń uczniów i wychowanków, a także wszystkich współpracowników. „Można bowiem odejść na zawsze, ale stale być blisko”.
Łącząc się w bólu i żałobie składamy szczere kondolencje oraz przesyłamy słowa otuchy i wsparcia Rodzinie i Najbliższym.
Spoczywaj w pokoju!
Msza Święta żałobna zostanie odprawiona w dniu 01.03.2025r. o godzinie 12:00 w Kościele parafialnym w Kopicach. Po Mszy nastąpi odprowadzenie Zmarłego na cmentarz parafialny w Kopicach. O czym zawiadamia pogrążona w głębokim smutku Rodzina.

KU PAMIĘCI DYREKTORA ZSM – JANA ŁATY
Rankiem 21 lutego 2025 r. Pan Dyrektor Jan Łata opuścił swą doczesną ojczyznę, by zamieszkać w wiecznej. Wieść o jego śmierci jeszcze tego samego dnia lotem błyskawicy rozeszła się w lokalnym środowisku i mediach społecznościowych. Niedowierzaniu nie było końca. Odszedł do wieczności, przeżywszy niespełna 64 lata. Mężczyzna w sile wieku! W kwietniu obchodziłby swe urodziny. Byłyby zapewne kwiaty, tort… Tymczasem odszedł, by stanąć przed obliczem Pana…
Śp. Jan Łata. Kochający mąż, ojciec, teść, dziadek, brat. Jako syn Teresy i Mariana, przyszedł na świat 16 kwietnia 1961 r. Urodzony w Nysie, dzieciństwo i wczesną młodość spędził we wsi Kopice nieopodal Grodkowa, bawiąc się wraz z młodszą siostrą Lucyną w ruinach niszczejącego obok pałacu. Być może właśnie wtedy zrodziły się jego historyczne zamiłowania…
W lipcu 1991 r. przybył do maleńkiej wsi Milice, gdzie kupił niewielki domek. Wyremontował go i zamieszkał. Od razu nawiązał przyjacielskie stosunki z mieszkańcami miejscowości. Zatrudnił się w pobliskich Lisięcicach jako nauczyciel historii, po czym 1 września tego samego roku rozpoczął pracę w tamtejszej szkole podstawowej.
W lipcu roku następnego, czyli 1992 dołączyła doń Izabella, także nauczycielka, z którą założył rodzinę. I tak rozpoczęli wspólne życie w „Dolinie Radości”, jak nazywali Milice.
We wrześniu 1993 r. powitali na świecie swego pierworodnego syna Kacpra, a 3 lata później Filipa. Z Izabellą stworzył wspaniałą i szczęśliwą rodzinę, osadzoną na fundamentach głębokich więzi i wspólnego dialogu. Darzyli się uczuciem, zaufaniem, wspierali, trwali w zdrowiu i chorobie. Do końca. Zgodne małżeństwo z 33-letnim stażem.
Ich synowie, wychowani w duchu wartości religijnych, patriotycznych i rodzinnych, w poszanowaniu drugiego człowieka wyrośli na przyzwoitych mężczyzn. Zdobyli solidne wykształcenie i realizują się w wybranych zawodach.
Jako troskliwy ojciec śp. Jan od najmłodszych lat poświęcał chłopcom i rodzinie wiele czasu. Wspierał ich rozwój, edukację, pasję i zainteresowania, także te muzyczne. I choć osiągnęli życiowy sukces, nigdy się tym nie chwalił. Był skromny…
To w nich właśnie zaszczepił swą miłość do sportu i aktywnego trybu życia. Basen, tenis, rower, spływy kajakowe, górskie wędrówki czy podróże stanowiły integralną część życia Pana Łaty i jego bliskich. W zgodzie z naturą i kalendarzem czterech pór roku. Lecz kiedy synowie opuścili rodzinne gniazdo, a Kacper założył swoją rodzinę, ich miejsce zajęły urocze wnuczki: 6-letnia Hela i 3-letnia Ula. To je dziadek Janek częstokroć odbierał z przedszkola, organizował przejażdżki. To one owinęły sobie go wokół palca, a on z radością spełniał wszystkie zachcianki dziewczynek. Można rzec, że „stracił dla nich głowę”.
A tuż obok pełna spokoju i roztropności Izabella, niczym Hestia domowego ogniska, trwająca przy swym mężu, zawsze umiejętnie łączącym życie zawodowe z prywatnym…
Św. pamięci Jan Łata. W latach 1998-2003 dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 2 w Głubczycach, a od roku 2007 do końca swych dni dyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych. A przy tym nauczyciel historii, wychowania fizycznego, edukacji dla bezpieczeństwa. Posiadał też kwalifikacje z zakresu oligofrenopedagogiki, gimnastyki korekcyjnej, zarządzania oświatą i inne. Całe swoje życie zawodowe stale podnosił kwalifikacje i umiejętności, uczestnicząc w niezliczonej ilości kursów, szkoleń, konferencji, warsztatów. Był ambitny…
W swej pracy nauczycielskiej i dyrektorskiej jakże sumienny, obowiązkowy, punktualny i wymagający. Tak od siebie jak i innych. A przy tym „swój chłop” …
Śp. Jan Łata. Niemalże 18 lat pełniący funkcję dyrektora głubczyckiego MECHANIKA. Zaangażowany w proces dydaktyczno-wychowawczy, nadzór i życie szkoły. Od świtu do późnych godzin w pracy… Rzetelnie realizował zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem i funkcjonowaniem szkoły. Na początku swej działalności dokonał szeregu zmian w wizerunku placówki. Począwszy od termomodernizacji budynku głównego, po kompleksowe remonty i unowocześnienie warsztatów, internatu oraz sali gimnastycznej. Oczywiście przy wsparciu organu prowadzącego – Starostwa Powiatowego.
Po kolei, sukcesywnie, mimo ograniczonych środków, częstokroć własnym sumptem tworzył nowe klasopracownie, dostosowując je do potrzeb edukacji. Współpracując z przedsiębiorcami, pracodawcami i firmami, pozyskiwał ich wsparcie. Można by tu przytoczyć chociażby firmę GALMET. Lecz były też inne!
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom lokalnego rynku pracy i edukacji, przy aprobacie Starostwa otwierał nowe kierunki kształcenia. Tu m.in.: technikum informatyczne, OZE, elektryczne, logistyczne czy liceum mundurowe cieszące się ongiś dużym zainteresowaniem.
Przeprowadził MECHANIK przez trudny okres transformacji i kolejnych reform w oświacie. Podejmował niełatwe decyzje…
Przy dobrej współpracy z nauczycielami realizował szereg projektów i programów, a także innowacje pedagogiczne. Przytoczę tu choćby „Opolskie szkolnictwo zawodowe bliżej rynku pracy”. Nie będę innych wymieniać…
Śp. Dyrektor Jan Łata. Człowiek czynu i działania… Dobry gospodarz… Dbał o szkołę, jej obiekty, obejście. Pilnował porządku… Nierzadki widok to on biegający w tę i we w tę, zaglądający we wszystkie zakamarki. Skrupulatny… Przejęty…
Oddany szkole i uczniom. Lubiany przez nich. Śmiało rzec można – Przyjaciel młodzieży. Wzbudzał respekt... Uczniowie zawsze mogli liczyć na jego pomoc i wsparcie… Darzyli szacunkiem… Niejednokrotnie „wyciągał ich” z tarapatów, naprowadzał na właściwe tory…
A ‘propos, świetnie układała się współpraca Pana Dyrektora z Radą Rodziców. Kolejni przewodniczący często gościli w gabinecie. Jak i poprzedni dyrektorzy. Zresztą nie tylko oni. Drzwi się nie zamykały!
Starszy Cechu Rzemiosł Różnych – śp. Józef Kamiński – długo rozprawiał z nim o przyszłości kształcenia zawodowego i branżowego…A i z Tomkiem Seniem – kierownikiem Wydziału Oświaty i Zdrowia spędzał długie godziny…
Znakomicie układała się współpraca Pana Dyrektora z lokalnym środowiskiem. Wystarczyło tylko spojrzeć na ilość gości zaproszonych i przybyłych na inaugurację, zakończenie roku szkolnego, pożegnanie klas maturalnych, liczne akademie, etc. Wśród nich władze samorządowe i radni różnych szczebli, przedstawiciele instytucji, prezesi organizacji i stowarzyszeń, służby mundurowe, osoby duchowne, lokalne media na czele z TV Pogranicze, itd. … Pogłębiał więzi i dobre relacje z Miejskim Ośrodkiem Kultury, Klubem HDK PCK, PSM I st., Powiatowym Muzeum Ziemi Głubczyckiej, Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch., Komendą Hufca ZHP, OHP, Franciszkańskim Ośrodkiem Pomocy Dzieciom, Komendą Powiatową Policji, Zakładem Karnym, Strażą Pożarną, Poradnią Psych.-Ped., PCPR-em, ŚDS w Nowych Gołuszowicach; pielęgnował współpracę z zaprzyjaźnionymi szkołami średnimi: „Ogólniakiem” i „Rolniczakiem”, SOSzW, szkołami podstawowymi, niegdyś gimnazjami, a nawet przedszkolami. Tak, tak… Przedszkolaki też odwiedzały MECHANIK. Zresztą wątek ten to inny temat.
Śp. Dyrektor Łata. W roku 2014 podpisał umowę o współpracy czesko-polskiej z byłą szkołą zawodową, dziś Średnią Szkołą Przemysłową w Krnovie, zainicjowaną przez ówczesnego sekretarza Powiatu-Tadeusza Schmidta, a reaktywowaną po pandemii koronawirusa. Owocem tegoż była wielokrotna wymiana młodzieży, pomysłów i doświadczeń na płaszczyźnie praktycznej nauki zawodu, językowej, kulturalnej i sportowej. Współpraca ta szybko przerodziła się w przyjaźń z koordynatorem Zdenkiem Welną i niegdysiejszą dyrektorką Verą Predikantową. Dziś i oni żegnają swego przyjaciela…
Śp. Dyrektor Jan Łata. Nie krył swej radości, gdy nasz MECHANIK znalazł się na wysokiej pozycji w rankingu „Perspektyw” w 2019 r. Wszak miał świadomość, że kształci się tu różna młodzież, także ta z problemami w nauce…
Cieszyły go osiągnięcia młodzieży oraz nauczycieli. Przywykł wręcz do częstych sukcesów kierowanego przez moją osobę Teatru TRADYCJA ZSM, sportowych trenera Marka Malewicza, historycznych Andrzeja Senia czy motoryzacyjnych samochodziarzy Krzysia Malika. A i edukacyjnych nie brakowało! Nie sposób ich wszystkich wymienić…
Taaak… w jego zgoła technicznej szkole unosił się duch humanistyczny, jak często mawiał goszczący tu burmistrz Adam Krupa… Nasz Szef edukację traktował holistycznie, wielopłaszczyznowo…
Nawiązując do konkursów i przeglądów, warto powiedzieć, że Pan Dyrektor wielokrotnie towarzyszył szkolnemu teatrowi podczas wyjazdów na słynne HERODY do Lewina Brzeskiego. Radował się, gdy wygrywaliśmy kolejny telewizor czy sprzęt audio. Dla szkoły… Zdarzało się, że osobiście zawoził nas na konkursy recytatorskie lub wokalne do odległych miast Opolszczyzny…
Śp. Dyrektor Jan Łata. Z radością gościł absolwentów w murach ZSM. Zwłaszcza tych przybyłych na spotkania autorskie. Wśród nich byli sympatyzujący z nim artyści: znakomity tenor Witold Matulka, zawodowy aktor Marek Nędza czy Arkadiusz Kulka – żołnierz i wokalista. W październiku ubiegłego roku świętował z nami jubileusz 30-lecia Teatru TRADYCJA i mojej działalności artystycznej. Po raz ostatni…
Śp. Jan Łata. Dbałość o reklamę i promocję szkoły była dlań szalenie ważna. Każdy artykuł w lokalnej czy w wojewódzkiej prasie traktujący o MECHANIKU czytał skrupulatnie „Głos Głubczyc”, „Rzecz Powiatowa”, „Głubczyce.Podaj dalej” zawsze na jego biurku… Osobiście je dostarczałam… Na regałach gabinetu mnóstwo pucharów, statuetek. Na ścianie dyplomy i podziękowania…Bogaty dorobek…
Jego MECHANIK zawsze widoczny w lokalnym środowisku. Zaangażowany w życie miasta, gminy, powiatu i województwa… Uczestniczący w uroczystościach kościelnych, patriotycznych, z dumnie kroczącym pocztem sztandarowym. I on razem z nim…
Ileż to czasu spędził na występach wspomnianego szkolnego teatru. Czy to na koncercie w MOK-u, w kościele oo. Franciszkanów, czy w amfiteatrze; osobiście kibicował rozgrywkom sportowym… Nadzorował i wspierał wszelkie akcje charytatywne. Zezwalał na zbiórki koleżeńskie na terenie szkoły, organizację akcji OTWARTE SERCA na rzecz FOPD czy Stowarzyszenia TACY SAMI, WOŚP, „Górę Grosza”, „Gorączkę Złota”, pobór krwi w murach ZSM i szereg innych działań dobroczynnych, których nie da się zliczyć. Zawsze też obecny na dorocznym Festiwalu Integracji BEZ BARIER…
Z empatią i zrozumieniem odnosił się do prężnie działającego wolontariatu i pracy Samorządu Szkolnego. Wiele by tu mówić… I pomyśleć, że jubileusz 50-lecia ZSM i Zjazd Absolwentów w październiku 2019 r. był dlań ostatnim. Wtedy, przemawiając, rzekł: „ … MECHANIK nigdy nie był jedynie miejscem czy instytucją, ale zawsze zwartą społecznością stworzoną przez pokolenia uczniów, ich rodziców, nauczycieli, którzy oddali szkole swe umiejętności, entuzjazm, serce. Wokół szkoły zawsze gromadziły się osoby twórcze, kreatywne, poszukujące najlepszych rozwiązań oraz otwarte i wrażliwe na potrzeby młodzieży…”.
Dziś, kiedy Dyrektora Jana Łaty nie ma już wśród żywych, słowa te nabierają szczególnego znaczenia.
Śp. Jan Łata. Ten, który wraz z grupą nauczycieli nawiązał współpracę z uczelniami wyższymi Opola, Wrocławia, Nysy. Ten, który otwierał swą placówkę na zewnątrz i umożliwiał młodzieży liczne wyjścia i wyjazdy edukacyjne, także te do przybytków kultury, w tym kina, teatru, itd. …
Zarządzając kompetentną i wyjątkową kadrą pedagogiczną, uczynił z MECHANIKA miejsce niezwykłe, tętniące życiem. Przyjazne dla uczniów i rodziców. Umożliwił wespół z organem prowadzącym edukację młodzieży z niepełnosprawnościami, zapewniając specjalistyczną pomoc. Wychodził naprzeciw ich problemom… Zawsze znajdował czas na rozmowę. Dla ucznia, rodzica, nauczyciela, przybysza z zewnątrz…
Dyrektor Jan Łata. Każdego roku wnioskował o nagrody i odznaczenia dla wyróżniających się nauczycieli. Skutecznie. Pamiętał o medalach dla pracowników za wieloletnią służbę… Sam jako dyrektor nagradzał swych podwładnych podczas uroczystych akademii DEN…
Inicjował wycieczki. Te krajowe i zagraniczne. Uczestniczył w nich. Nasz wspólny wyjazd 10 stycznia na koncert słynnej Orkiestry Księżniczek do Wrocławia okazał się być tym ostatnim…
A przecież był towarzyski, wesoły, czasem dowcipny. Pożartował… Tak zwyczajnie, po ludzku…Zapytał o zdrowie, samopoczucie. Zaproponował kawę… Jednocześnie cichy, małomówny, trochę wycofany, oszczędny w słowach, co jest rzadką cechą dyrektorów…
Nie zabiegał o splendor, zaszczyty… Nie miał, mówiąc kolokwialnie, tzw. „parcia na szkło” … Często uśmiechnięty, jak na zdjęciu… Z wieloma na ,,ty’’. Dla mnie zawsze szef, czasem admirał…
Kulturalny, a wobec pań szarmancki. Wstawał, gdy kobieta wchodziła do gabinetu, pomógł zdjąć i założyć palto, odsunął krzesło. Gentelman i… esteta. Dobrze ubrany. Gustownie skrojona marynarka, modna koszula i odpowiednio dobrany krawat. Widać tu było rękę małżonki… Kiedy przechodził korytarzem, w powietrzu unosił się zapach delikatnych, męskich perfum… I te nieskazitelnie czyste, wypielęgnowane dłonie, choć spracowane. Ale o pracy fizycznej za chwilę…
Śp. Dyrektor Jan Łata i jego szczególna dbałość o bezpieczeństwo. Tak w szkole jak i poza nią. Przemierzał korytarze niczym stróż. Zaglądał tu i ówdzie. Jak trzeba, to i napominał…
Zdystansowany do siebie… Na moją i Krysi Koziary prośbę przebrał się w strój lwowskiego baciara i stanął do pamiątkowego zdjęcia z kresowymi rekwizytami u naszego boku w Szkolnym Muzeum Regionalnym. Fotografia ta znalazła się w cz. II „Albumu głubczyckich rodzin kresowych” dr. Arkadiusza Szymczyny jako ilustracja ekspatriacji Polaków z Kresów II RP…
A u boku śp. Dyrektora Łaty kolejni wspierający go wicedyrektorzy: pierwszą dekadę Pani Ilona Klepacka, następnie Tomasz Kaliwoda, a od lat pięciu Barbara Pawluś . Zawsze mógł na nich liczyć. Tak jak na życzliwe, oddane grono pedagogiczne, kadrę kierowniczą, administrację i obsługę… Kolejny temat – rzeka…
Śp. Dyrektor Łata. Pięciokrotnie uhonorowany za swą pracę i zaangażowanie Nagrodą Starosty. Dwukrotnie od śp. starosty Józefa Koziny, tyleż od starosty Piotra Soczyńskiego, a w październiku ubiegłego roku ostatnią nagrodą od Pani starosty Anny Kobierskiej-Mróz. Ponadto odznaczony Medalem Cechu Rzemiosł Różnych i innymi…
Śp. Jan Łata. Sołtys, samorządowiec, społecznik… Obdarzony społecznym zaufaniem w roku 2010 został radnym Gminy Pawłowiczki. Swój mandat sprawował trzy kadencje. Był skuteczny w działaniu. Wnioskował, interpelował… Wychodził naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców Milic i okolicznych wsi. Od 2011 r. do końca swych dni pełnił funkcję sołtysa w swojej wsi. Wsi, której oddał swe serce, którą tak umiłował, dla której tak wiele uczynił… Żył wsią i problemami jej mieszkańców. Doprowadził Milice do rozkwitu… Zintegrował wielokulturową społeczność…
Przejeżdżającym przez Milice nieobcy był widok sołtysa Łaty co tydzień koszącego trawę na boisku, obok przystanku, na placu kościelnym, czy też porządkującego wieś. Pracowity, dobry, życzliwy, wielkoduszny – mówili o nim miliczanie… Wszak to jego staraniem powstało wspomniane boisko sportowe, zewnętrzna siłownia, altana pośrodku wsi – miejsce relaksu i odpoczynku…
Mimo licznych obowiązków, znajdował czas, by pomagać mieszkańcom, zwłaszcza tym potrzebującym. Organizował więc akcje dobroczynne. Miliczanie byli mu wdzięczni. Liczyli się z jego zdaniem. Cieszył się autorytetem, poważaniem i zaufaniem wśród społeczności wiejskiej, która darzyła go szacunkiem. Niczym Boryna w „Chłopach” Reymonta…
Śp. sołtys Jan Łata. Człek bardzo gościnny. Jego dom otwarty dla wszystkich. Mieszkańcy Milic często go odwiedzali, a on pomagał im w załatwianiu różnych spraw. „Czym chata bogata!” – mawiał, zapraszając do środka. Sam też często odwiedzał sąsiadów. Roznosił przecież podatek, chodząc od domu do domu. U jednych zabawił dłużej, u innych krócej… Był też członkiem Rady Parafialnej. Dbał o wystrój świątyni, plac przykościelny; celebrował wszystkie święta i uroczystości religijne, zwłaszcza odpust ku czci św. Marcina 11 listopada. Zapraszał do małej milickiej świątyni artystów. Gościł tu wspomniany wcześniej śpiewak Witold Matulka, p. Józef Kaniowski z zespołem, Teatr TRADYCJA z moją osobą i inni…
Organizował festyny, pikniki, dożynki i jakże się cieszył, gdy cała społeczność i okoliczne wsie bawiły się w Milicach. Tymczasem jedna z mieszkanek napisała mi: „Teraz nastała pustka. Odszedł nasz brat. Już nigdy nie będzie tak samo” …
Śp. Jan Łata. 27 stycznia pojechał swoim samochodem do Szpitala Uniwersyteckiego w Opolu na kilkudniowe badania, z których już nie powrócił… Nie przypuszczałam też, że wysłane wraz z Krysią 1-go lutego z balu studniówkowego pozdrowienia, zdjęcia i życzenia zdrowia będą ostatnimi, na jakie odpowie. Owszem, ucieszył się i odpisał, życząc wszystkim udanej zabawy. Z kolei wysłany tydzień później SMS pozostał bez odpowiedzi. Szef był już nieprzytomny. Zadzwoniłam więc do żony…
Śp. Dyrektor Jan Łata. Przychodzi mi dziś go żegnać, miast omawiać wspólny projekt kulturalno-społeczny. Przychodzi mi pisać w czasie przeszłym wspomnienia, tak jak o jego poprzednikach – śp. Janie Mruku i śp. Stanisławie Sucheckim, a przecież chciałabym móc napisać o nim w czasie teraźniejszym…
A na niezliczonej ilości dokumentów, świadectw, dyplomów pieczątka i podpis Pana Dyrektora. Więc śmiało tu mogę powiedzieć za Horacym w imieniu zmarłego: „Non omnis moriar” (z. łac. „Nie wszystek umrę”) …
Śp. Dyrektor Łata. Pożegnany 1 marca 2025 r. uroczystą Mszą Św. żałobną celebrowaną przez czterech kapłanów w kościele parafialnym w rodzinnych Kopicach i pochowany tamże na miejscowym cmentarzu, tuż obok mamy…
Na pogrzebie śp. Jana Łaty tłumy wiernych pragnących towarzyszyć mu w jego ostatniej ziemskiej pielgrzymce… Niezliczona ilość kwiatów i zniczy… Tymczasem pozostają pamięć i modlitwa.
Śp. Jan Łata…
Maria Farasiewicz-nauczycielka ZSM
